[x]
All Deviations
All Deviations

©2008 ~maziax
Details
Submitted: February 4
File Size: 887 KB
Image Size: 887 KB
Resolution: 800×1130
Comments: 16
Favourites & Collections: 3 [who?]

Views
Total: 173
Today: 0

Downloads
Total: 2
Today: 0

Embed


Thumb

Artist's Comments

inspiration:
1) "Opisujesz jej swój dziwny strach
Który nie daje myślom odlecieć
Ona uśmiechnięta odpowie tak:
Po drugiej stronie lustra jest lepiej"
/Closterkeller- Alicja/
2) "Through the Looking-Glass, and What Alice Found There"; "Alice's Adventures in Wonderland"

Alicja i jej lustro
[x]

Devious Comments

love 3 3 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0

~wariatka:iconwariatka: Feb 4, 2008, 2:36:01 PM
i nie mów jej że tego nie ma. ona wierzy w to.
rysunek z klimatem po prostu. podoba mi się.

--
do you dream of me?
~JasnaSaphira:iconJasnaSaphira: Feb 10, 2008, 3:30:38 AM
Świetne. Masz talent i swój własny sposób tworzenia. Fav

--
:hexentanz:
Zapraszam na [link]
~maziax:iconmaziax: Feb 12, 2008, 11:53:19 AM
cieszę się, dziękuję (:
~Mirloke:iconMirloke: Feb 16, 2008, 5:06:00 AM Mood: Obsessed
Ja mam obsesję na punkcie luster. Ale wracając do tematu. Podobają mi się Twoje rysunki. Mają taki specyficzny kilmat.

--
"I wiedziala, ze raczej umrze, niz pozwoli im się kiedykolwiek rozdzielic i poczuc ten straszliwy smutek, który przyprawił ja niemal o szalenstwo z żalu i strachu. Nawet gdyby umarla, nadal byliby razem, jak Uczeni w krypcie w Jordanie..."
~maziax:iconmaziax: Feb 17, 2008, 10:22:24 AM
tzn? (:

dziękuję i mam nadzieję, że ten "specyficzny klimat" działa na plus- może to dlatego, że zazwyczaj wyładowywuję się podczas rysowania
~Mirloke:iconMirloke: Feb 18, 2008, 5:55:15 AM
Ja mam tak samo z pisaniem, też się wyładowywuję. Nie wiem, jak mogłabym żyć bez tego.

Obsesja na punkcie luster objawia się w różnych miejscach i na różne sposoby. Najbardziej daje o sobie znać, kiedy musze przejść przez przedpokój w środku nocy i ilekroć mijam lustro, wydaje mi się, że zobaczę swoją twarz zdeformowaną, albo inną. Niby mnie, ale nie mnie. Nie wiem, skad mi się to wzięło ;-) W dzieciństwie, żeby się nie bać, wymyśliłam Veniię (imię brzmiące jak z tandetnego fantasy, wiem). Ona była tą z lustra, tą zdeformowaną, gorszą częścią mnie. Reprezentowała moją skrywaną, ciemną stronę. Brzmi głupio, ale autentycznie pomagało. Bo dawało świadomość, że cokolwiek nie siedzi w lustrze, to jest to mną. Veniia mogła być przerażająca, mogła być zła i niebezpieczna, ale była też częścią mnie, moją siostrą. Nie skrzywidziłaby mnie, bo ja byłam ją. Odkąd wymyśliłam Veniię, przestało być tak, jakby w lustrze czychał na mnie potwór. To ja byłam potworem z lustra.
Teraz już się nie boję, ale to dziwne wrażenie że coś nie gra pozostaje.

--
"I wiedziala, ze raczej umrze, niz pozwoli im się kiedykolwiek rozdzielic i poczuc ten straszliwy smutek, który przyprawił ja niemal o szalenstwo z żalu i strachu. Nawet gdyby umarla, nadal byliby razem, jak Uczeni w krypcie w Jordanie..."
~maziax:iconmaziax: Feb 18, 2008, 11:57:31 AM
łaa (nie wiem co powiedzieć;), tzn spotkałam się żeby się ktoś bał spojżeć w lustro ale to zazwyczaj po oglądnięciu czegoś... bardzo ciekawe ^^
~Mirloke:iconMirloke: Feb 19, 2008, 4:22:02 AM
To nie tak, że ja się tak całkiem boję, ja wiem, że tam jestem tylko ja, to po prostu.... nie wiem, jak to nawet opisać, dosyć dziwne uczucie... nie wiem, miałaś może kiedyś takie uczcucie, że niby wszystko wygląda i jest tak jak dawniej, ale coś nie gra? Jakby błąd w "systemie" i może teraz zdarzyć się wszystko bez żadnych praw logiki, fizyki czy czegokolwiek? Ja mam tak często. Moje życie jest dosyć paranoiczne, wielokrotnie czuję rzeczy, których nie powinnam czuć i przejmuję się bardziej tym co, sobie sama stworzyłam, niż tym "prawdziwym" (piszę w cudzysłowiu, bo dla mnie prawdziwość to rzecz względna). Tak jakbym stała zawsze o krok od granicy zdrowia psychicznego i obłędu Moja "wymyślona kraina" (nie lubię tego wyrażenia, jest w tym coś infantylnego i pogardliwego) nie jest wcale szczęśliwa i nie jest bezpieczna, częstokroć zdarzało się, że tym co się działo tam, wyniszczałam siebie, dlatego mój świat zewnętrzny musi być bezpieczny i stały, żebym mogła gdzieś przed tym uciec. Moje życie zewnętrzne wydaje się nudne, łatwo popadam w rutynę, boję się zmian. Po prostu moje życie "tam" jest zbyt odjechane, gdyby jeszcze "tu' było pogmatwane, po prostu bym się pogubiła. Dopkóki mam bezpieczeństwo świata zewenętrznego, lubię takie życie. Jeszcze nigdy nie zatraciłam całkowicie kontaktu z rzeczywisatością, ale boję się, że pewnego dnia to się stanie. Że po prostu pewnego dnia przekroczę tę granicę, zza której już się nie wraca. Że przestanie być podział na bezpieczne "tu" i ciekawe "tam". Moje koszmary z "tam" przejdą tu i nie będzie już żadnego miejca, żeby się przed nimi schować. A ja nawet nie będę mogła już rozpoznać w którym świecie jestem i nad tym zapanować. Boję się stanu, w którym straciłabym całkowitą kontrolę nad swoimi myślami. Nie wiem, czy mnie rozumiesz.
Nie wiem dlaczego właśnie lustro stało się uosobieniem tych lęków. Jest dla mnie jakby najbardziej nieprzewidywalnym składnikiem rzeczywistości, nad którym mam najmniejszą kontrolę. Najgorszy jest ten moment, kiedy zbliżam się do lustra i już je widzę, ale jeszcze nie jestem naprzeciwko nigo i nie widzę swojej twarzy. Bo w tym jednym krótkim momencie naprawdę nie wiem, co zobaczę.

--
"I wiedziala, ze raczej umrze, niz pozwoli im się kiedykolwiek rozdzielic i poczuc ten straszliwy smutek, który przyprawił ja niemal o szalenstwo z żalu i strachu. Nawet gdyby umarla, nadal byliby razem, jak Uczeni w krypcie w Jordanie..."